– Zagłębie liczyło na więcej

Zagłębie Sosnowiec - Resovia Rzeszów

Po ponad miesięcznej przerwie piłkarze z Sosnowca zdobyli bramkę „z gry”, która dała Zagłębiu remis w starciu z beniaminkiem I ligi.

Remis nikogo na Ludowym jednak nie zadowolił, bo zespół Artura Skowronka liczył na wygraną. Gdyby nie skuteczność, a konkretnie jej brak, pewnie ten cel udałoby się zrealizować…

Przed starciem z Chojniczanką trener Zagłębia dokonał aż czterech zmian, z czego dwie były wymuszone. Vedran Dalić zastąpił pauzującego za cztery żółte kartki Dominika Jończego z Wojciech Szumilas zagrał w miejsce kontuzjowanego Sebastiana Boneckiego. Na prawej pomocy, a zarazem na „etacie” młodzieżowca Filip Borowski zastąpił Mateusza Ziółkowskiego, z kolei „na szpicy” za Marka Fabrego wystąpił Szymon Sobczak.

Sosnowiczanie rozpoczęli z dużym animuszem, ale to goście już w 10 minucie mogli wyjść na prowadzenie. Z ponad 25 metrów huknął były gracz sosnowiczan, Filip Karbowy. Po jego uderzeniu piłka odbiła się od poprzeczki, następnie dopadł do niej Tomasz Mikołajczak, ale z kilku metrów posłał piłkę nad bramką Michała Gliwy. W odpowiedzi w dobrej sytuacji przestrzelił Dawid Ryndak. W 19 minucie goście dopięli swego. Michał Mikołajczyk niemal spod końcowej linii boiska dośrodkował w pole karne sosnowiczan, a nadbiegający na piłkę Tomasz Mikołajczak strzałem głową z kilku metrów pokonał Gliwę.

Podrażnione Zagłębie szybko ruszyło do odrabiania strat. Najpierw goście zablokowali strzał Maksymiliana Banaszewskiego, następnie głową uderzał piłkę Maksymilian Rozwandowicz, ale w tym przypadku górą był golkiper gości. Swoją szansę miał także Mateusz Bodzioch.

Aktywny był także Wojciech Szumilas, który zagrażał rywalom przede wszystkim strzałami z rzutów wolnych. W 29 minucie po jego uderzeniu piłka dobiła się od poprzeczki, z dobitką pospieszył Bodzioch, ale spudłował. W 41 minucie po dograniu Szumilasa piętą z około pięciu metrów próbował wpakować piłkę do bramki chojniczan Dalić, ale Mateusz Kuchta nie dał się ponownie zaskoczyć. W końcówce z wolnego przymierzył jeszcze Szymon Pawłowski, ale i w tym przypadku górą był Kuchta. Do przerwy na prowadzeniu byli więc goście.

Od początku drugiej połowy obraz gry nie uległ zmianie. Goście schowani za podwójną gardą czekali na szanse w kontrataku, a Zagłębie za wszelką cenę próbowało doprowadzić do wyrównania. Sosnowiczanie próbowali, ale nie potrafili zagrozić bramce Kuchty. Dopiero w 66 minucie miejscowi osiągnęli cel. Dawid Gojny dośrodkował z lewej strony boiska, zamykający akcję po drugiej stronie Filip Borowski zgrał piłkę głową do Banaszewskiego, a pomocnik sosnowiczan spokojnie opanował piłkę i precyzyjnym uderzeniem z półobrotu pokonał golkipera zespołu z Chojnic.

Po stracie bramki Chojniczanka dokonała dwóch podwójnych zmian, a Zagłębie chciało pójść za ciosem i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Niestety ta sztuka gospodarzom się ostatecznie nie udała. Najbliżej szczęścia był Szumilas, który po raz drugi w tym meczu trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę, a z próbą Pawłowskiego poradził sobie Kuchta.

Zagłębie Sosnowiec – Chojniczanka Chojnice 1:1 (0:1)
0:1 – Mikołajczak, 19 min., 1:1 – Banaszewski, 66 min.

ZAGŁĘBIE: Gliwa – Ryndak (75. Klupś), Dalić, Bodzioch, Gojny – Borowski, Rozwandowicz, Szumilas, Pawłowski, Banaszewski (80. Ziółkowski) – Sobczak (87. Fabry). Trener Artur SKOWRONEK

CHOJNICZANKA: Kuchta – Bartosiak, Grolik, Kasperowicz – Niepsuj, Drewniak (78. Czajkowski), Mazek, Karbowy (71. Kalinkowski), M. Mikołajczak (71. Ryczkowski) – T. Mikołajczak (50. Skrzypczak), Tuszyński (78. Stróżyński). Trener: Tomasz KAFARSKI

Sędziował Grzegorz Kawałko (Olsztyn). Widzów: 961. Żółte kartki: Drewniak, Karbowy, Kalinkowski.

Back to top