Teatr Zagłębia w Sosnowcu realizuje projekt „Głos Kobiety – Teatr, Terapia, Transformacja”.To inicjatywa skierowana do 25 matek dzieci z niepełnosprawnościami z regionu Zagłębia, które w ramach cyklu warsztatów i działań twórczych opowiedziały własne historie.
„Głos Kobiety” to więcej niż projekt artystyczny. To szansa na odzyskanie podmiotowości, sprawczości i miejsca w kulturze. Chcemy, by kobiety, które tak często pozostają w cieniu, stały się widzialne – na scenie, w sztuce i w społeczeństwie” – mówi dr Iwona Woźniak, dyrektorka Teatru Zagłębia. Uczestniczki sięgnęły po autoportret, monodram, malarstwo, by opowiedzieć o swoim doświadczeniu – czasem trudnym, czasem bolesnym, ale zawsze prawdziwym.
-Kobiety, które wychowują dzieci z niepełnosprawnościami, często skupiają całą swoją energię na potrzebach innych, zapominając o własnych emocjach i marzeniach. Ten projekt daje im przestrzeń, by mogły bezpiecznie opowiedzieć swoje historie i nazwać to, co do tej pory było przemilczane. W procesie terapeutycznym sztuka staje się lustrem – pozwala zobaczyć siebie, swoje siły i ograniczenia, ale też odzyskać poczucie wpływu na własne życie – podkreśla Barbara Opalska, psychoterapeutka z Zielonego Przylądka, partnera projektu.
Na pierwszych spotkaniach było więcej ciszy niż słów. Nie dlatego, że kobiety nie miały nic do powiedzenia. Raczej dlatego, że od dawna nikt nie stworzył im przestrzeni, w której naprawdę można mówić – bez pośpiechu, bez oceniania, bez poprawiania, bez dobrych rad. Przychodziły prosto z codzienności: z pracy, z opieki nad dziećmi i bliskimi, z obowiązków, z niekończących się list zadań. Wchodziły do sali z telefonem w dłoni, z napięciem w ramionach, z automatycznym uśmiechem. Tym, który zakłada się, kiedy trzeba „dać radę”. Cisza była formą ochrony. Sprawdzaniem, czy to miejsce naprawdę jest bezpieczne. Czy można tu zdjąć zbroję. Czy ktoś uniesie cudzą historię bez ciekawości podszytej oceną. Z czasem cisza zaczęła pracować. Nie jako pustka – ale jako przestrzeń, w której można wreszcie usłyszeć siebie.
-„Głos Kobiety” to więcej niż projekt artystyczny. To szansa na odzyskanie podmiotowości, sprawczości i miejsca w kulturze. Chcemy, by kobiety, które tak często pozostają w cieniu, stały się widzialne – na scenie, w sztuce i w społeczeństwie” – mówi dr Iwona Woźniak, dyrektorka Teatru Zagłębia.
Pierwsze sygnały przyszły z ciała. Oddech, który nagle okazywał się płytki. Ramiona, które nie chciały opaść. Szczęka zaciśnięta nawet wtedy, gdy nie było już żadnego powodu do walki. Ruch, uważność, proste ćwiczenia obecności powoli przywracały kontakt z samą sobą. Nie spektakularnie. Raczej jak rozmrażanie. Jak budzenie czucia w miejscach, które długo były odłączone. Ciało przestawało być tylko narzędziem do funkcjonowania. Zaczynało znów być domem. „W zdrowiu psychicznym nie chodzi o to, by być nieustannie silną. Chodzi o to, by umieć usłyszeć siebie, zanim organizm zacznie krzyczeć” – dodaje psychoterapeutka.
Każda z uczestniczek przyszła z własną historią. Czasem była ona wypowiedziana setki razy w głowie, ale nigdy naprawdę na głos. Czasem była zbyt delikatna, zbyt bolesna albo zbyt „niepasująca” do społecznych oczekiwań. Projekt został podzielony na cztery etapy: od warsztatów terapeutyczno-wizualnych, przez pracę twórczą i dokumentację procesu, aż po cyfrową wystawę i spotkanie końcowe. Powstają m.in. monodramy i prace wizualne, które staną się głosem dotąd niesłyszanym w przestrzeni publicznej. Bo teatr stworzył język pośredni – symbol, obraz, gest, fragment tekstu – który pozwalał mówić bez dosłowności. Bez konieczności tłumaczenia wszystkiego do końca.
„Zaufanie budowało się powoli. Nie przez wielkie deklaracje, ale przez drobne gesty: obecność, uważność, szacunek dla granic, prawo do milczenia. Wspólnota okazała się jednym z najsilniejszych czynników zmiany. Kobiety rozpoznawały swoje doświadczenia w cudzych słowach. Odkrywały, że to, co uważały za własną „niewydolność”, jest często wspólnym doświadczeniem przeciążenia” – opowiada dyrektorka Teatru Zagłębia. Finałowy pokaz nie będzie celem samym w sobie, a rytuałem domknięcia. Momentem uznania drogi, którą każda z kobiet przeszła. Wyjście na scenę – nawet w symbolicznej formie – to doświadczenie odzyskiwania miejsca i widzialności. I nie chodził w nim o perfekcję. Chodzi o prawdę.
„Głos Kobiety. Teatr Terapia Transformacja” pokazuje, że instytucja kultury może być przestrzenią realnego wsparcia psychicznego. Nie przez zastępowanie specjalistów, ale przez budowanie relacji, sprawczości i sensu. To model pracy, który łączy sztukę z odpowiedzialnością społeczną. Nie jako modny slogan. Jako konkretne doświadczenie zmiany. Przedsięwzięcie dofinansowane z Krajowego Planu Odbudowy realizuje jego cele włączając społecznie niewidoczną grupę w życie kulturalne, tworzy treści cyfrowe i pokazuje, jak sztuka może być narzędziem terapii, wsparcia i transformacji.


fot.J.Astaszow

