Nasz zespół odegrał się za porażkę w pierwszej rundzie oraz przegraną w półfinale Pucharu Polski i pokonał lidera z Gorzowa Wlkp.
Tydzień temu obie drużyny, również w Sosnowcu ale w innej hali, zmierzyły się w meczu półfinałowym Pucharu Polski. Wówczas gorzowski zespół nie miał problemów z pokonaniem Zagłębia 99:72. Jednak w tamtym spotkaniu zabrakło chorej wówczas Amerykanki Catherine Reese, a w kadrze nie było jeszcze Francuzki Evy Wembanyamy, która kilka dni temu trafiła do Sosnowca z kosowskiego KBF Peja.
Nasz team musiał sobie jeszcze radzić bez Matei Tadić, ale mimo to zespół Piotra Gliniaka poradził sobie z liderem rozgrywek. Miejscowe zaczęły od mocnego uderzenia. Pięć z sześciu „trójek” znalazły się w koszu i Zagłębie prowadziło 15:7. Z czasem Gorzowianki zmniejszyły przewagę, która długo oscylowała w granicach 8 punktów. Pierwsza kwarta zakończyła się minimalnym prowadzeniem 27:25. Drugie dziesięć minut należało do rywalek. Dobre zawody rozgrywała w ekipie przeciwnej Ashley Owosu. Na przerwę oba zespoły schodziły przy stanie 52:43 dla przyjezdnych.
Ekipa Zagłębia nie zamierzała jednak się poddawać i w trzeciej kwarcie zaczęła odrabiać straty. Trzy razy za trzy punkty w tym fragmencie trafiła Martyna Pyka. Kapitan zespołu dała znak do podjęcia walki. Dobrze w obronie prezentowała się Wembanayama, swoje pod koszami robiła Reese, jak zwykle niezwykle waleczna była Aleksandra Kuczyńska, która zanotowała pięć przechwytów. Punktowały Sydney Taylor oraz Maria Burliga i przed ostatnią kwartą Sosnowiczanki prowadziły jednym punktem.
W 32 minucie po rzucie za trzy punkty Wembanyamy Zagłębie prowadziło 76:70, ale zamiast przejąć całkowicie kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie Sosnowiczanki spudłowały osiem rzutów. W tym czasie rywalki zdobyły 13 punktów i prowadziły 83:76. Wówczas sprawy w swoje ręce wzięła wspominana Kuczyńska. Najpierw trafiła „trójkę”, a następnie wykorzystała dwa rzuty wolne i zniwelowała straty do stanu 83:81. I zaczęły się prawdziwe emocje. Nasz zespół poszedł za ciosem i w końcówce dopiął swego. Ostatnie trzy minuty to wygrana Zagłębia 11:2, a gwoli sprawiedliwości trzeba napisać Taylor – KSSSE Enea AJP Gorzów 11:2, bo to Amerykanka zdobyła wszystkie 11 punktów.
Na 24,4 sekundy przed końcem czwartej kwarty do gorzowskiego kosza trafia właśnie Taylor i Zagłębie prowadzi 90:88. Trener Dariusz Maciejewski poprosił o czas, po którym Wiktoria Stasiak została sfaulowana przy rzucie za 3 punkty, ale trafiła tylko jeden rzut wolny. Po czasie dla Zagłębia Magdalena Kloska sfaulowała Taylor, a Amerykanka pewnie wykorzystała dwa rzuty wolne i było już 92:89. Ponownie przerwa dla Gorzowa, ale po niej z daleka nie trafia Magdalena Szymkiewicz, a faulowana Taylor dopełnia formalności ustalając wynik meczu na 94:89 dla Zagłębia.
MB Zagłębie Sosnowiec – KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski 94:89 (27:25, 16:27, 26:16, 25:21)
Zagłębie: Taylor 36 (5×3, 5 as), Burliga 17 (2×3), Reese 12 (1×3, 5 zb), Kuczyńska 8 (1×3, 5 as, 5 prz), Kurach 2 oraz Pyka 13 (4×3), Wembanyama 4 (1×3), Micek 2, Jackowska, Złocińska.
